Prezes Arevy: europejska energetyka jest w trudnej sytuacji.

Europejskie koncerny energetyczne są w trudnej sytuacji, ponieważ deregulacja rynku energii wstrzymała inwestycje w tym sektorze na wiele lat. Myślę, że zachodzą obecnie wielkie zmiany w sposobie myślenia o inwestycjach energetycznych, co daje energetyce jądrowej dobre perspektywy - mówi Luc Oursel, prezes grupy Areva.

Czy Komisja Europejska i europejscy politycy są teraz bardziej sceptycznie nastawieni do odnawialnych źródeł energii (OZE) i bardziej otwarci na energetykę jądrową?

- Wszystkie państwa europejskie, w tym Niemcy, rozumieją, że do tej pory rozwój OZE był wprowadzany zbyt szybko i przy użyciu zbyt wielkich subwencji. Stworzyło to bańkę, która obecnie pęka.

Np. w Niemczech rozwój OZE był prowadzony w zupełnym oderwaniu od rzeczywistych potrzeb rynkowych. Poza tym, obecnie OZE nie są konkurencyjne w porównaniu z tradycyjnymi źródłami energii, więc potrzebne są bardzo wysokie subsydia. To normalne w przypadku nowych technologii, ale nikt nie kontrolował poziomu subsydiów, np. w Niemczech wartość subwencji dla OZE wyniosła 20 mld euro w 2013 r. Teraz niemieckie władze ograniczają, ale nie zaprzestają, subsydiowania. Całkowite zarzucenie dotacji dla OZE byłoby takim samym błędem jak podwyższenie dotacji i miałoby katastrofalne skutki gospodarcze dla objętych nimi sektorów. Subwencje dla OZE ograniczono także we Włoszech, Hiszpanii i Francji. We Francji udział OZE jest mniejszy, niemniej wartość subwencji dla tych źródeł sięgnęła 5 mld euro w 2013 r.

W obecnej, trudnej sytuacji gospodarczej wiele krajów zgadza się, że trzeba ograniczyć wsparcie publiczne dla OZE. Należy koncentrować się na branżach, które tworzą wartość dodaną i nowe miejsca pracy lokalnie. Ok. 80 proc. paneli słonecznych importuje się do Unii Europejskiej z Chin, więc w gruncie rzeczy dotacje na zakup paneli słonecznych to dotacje dla chińskich miejsc pracy. Jeżeli chcemy żeby OZE tworzyły miejsca pracy w Unii Europejskiej, to trzeba skoncentrować wysiłki w obszarze finansów, badań naukowych i rozwoju przemysłowego na tych dziedzinach technologii, które tworzą wartość dodaną i miejsca pracy na poziomie lokalnym.

Jak Pan ocenia kondycję europejskiego sektora energetycznego?

- Europejskie koncerny energetyczne są w trudnej sytuacji, ponieważ deregulacja rynku energii wstrzymała inwestycje w tym sektorze na wiele lat. W przeszłości, władze UE prognozowały, że deregulacja przyniesie wiele korzyści europejskim konsumentom, ale tak się nie stało, miały też nadzieję, że jednym z efektów deregulacji rynku energii będzie wzrost bezpieczeństwa dostaw, jednak te oczekiwania również się nie potwierdziły.
Jeżeli chcemy mieć nowe inwestycje w sektorze energetycznym musimy zastosować nowe rozwiązania prawne. Widzimy to na przykładzie Wielkiej Brytanii, gdzie władze podpisały z operatorem EDF wieloletnie porozumienie dotyczące cen zakupu energii elektrycznej z przyszłych reaktorów EPR w Hinkley Point. Rozmowy trwały 12 miesięcy, gdyż w przypadku brytyjskiego rządu mamy do czynienia z bezprecedensowym zobowiązaniem na okres 35 lat. Dzięki doświadczeniom Wielkiej Brytanii podobne negocjacje w innych państwach będą mogły przebiegać szybciej. Myślę, że zachodzą obecnie wielkie zmiany w sposobie myślenia o inwestycjach energetycznych, co daje energetyce jądrowej dobre perspektywy.

Mówi Pan o kosztownym wsparciu dla OZE, budowa elektrowni jądrowych do tanich przedsięwzięć też nie należy. Czy w związku z tym część krajów nie będzie chciała ograniczyć OZE i energetyki jądrowej i zwiększyć udziału paliw kopalnych, jak węgiel czy gaz. Widzimy to na przykładzie Niemiec, gdzie w ostatnich latach zużycie węgla rośnie.

- Subsydia wypłacane dla OZE nie mają swojego odpowiednika w energetyce jądrowej: ta energia już teraz, bez subwencji, jest konkurencyjna i konkuruje z gazem i węglem. Tak, jak wspomniałem, rządy ograniczają obecnie subsydia dla OZE, ponieważ nie można w nieskończoność do nich dopłacać. Ale przypuszczam, że problem zmian klimatycznych przypomni nam o sobie i że nadal będziemy szukać niskoemisyjnych źródeł energii. Przewiduję również, że coraz częściej będzie się stawiać na krajowe źródła energii, ponieważ jak się coś importuje, to jest się uzależnionym od dostawcy. W tym kontekście uważam, że energia jądrowa, jeżeli będą istnieć odpowiednie warunki, ma przed sobą świetlaną przyszłość.

Widzę co się dzieje w Niemczech, gdzie debata o ostatnich kierunkach polityki energetycznej jest bardzo intensywna. W całej UE z kolei trwa gorąca dyskusja na temat dopłat do OZE. Na poziomie UE, OZE otrzymały subwencje w wys. 50 mld euro, najwięcej, bo 20 mld euro, w Niemczech. Nie jestem pewien czy jest wiele krajów, gdzie obywatele są gotowi płacić 20 mld na rozwój OZE.

W Europie mniejszość państw chce rozwijać energetykę jądrową. Czy największego rozwoju energetyki jądrowej można spodziewać się więc poza Europą, np. w Azji i Afryce Południowej?
- Rynek energetyki jądrowej w Europie nadal rozwija się bardzo dynamicznie. W tym kontekście, wybór Wielkiej Brytanii stanowi kontrapunkt dla decyzji Niemiec o odejściu od energetyki jądrowej. Wiele krajów nadal opiera na energetyce jądrowej swoje strategie energetyczne - poczynając od Francji po Finlandię, poprzez Czechy, Szwecję i wiele innych.

Z drugiej strony, proces globalizacji dotyczy także energetyki jądrowej. Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) przewiduje, że do roku 2035 potrzeby energetyczne świata wzrosną o ok. 50 proc., z czego połowa w Chinach. W Chinach, Brazylii i Republice Południowej Afryki (RPA) rośnie zainteresowanie energią jądrową. Niedawno mieliśmy spotkanie z delegacją z RPA, kraju, który planuje wybór dostawcy technologii jądrowej w 2014 r. Ciekawe jest to, że Polska i RPA mają wiele wspólnych elementów, jak ogromne znaczenie węgla w produkcji energii. Tak samo było we Francji. Kiedy rozpoczynano program jądrowy we Francji, to w elektrowniach francuskich stosowano głównie węgiel. Zrozumiano jednak, zrobiły to także związki zawodowe, że rozwój energetyki jądrowej daje możliwość stworzenia wielu nowych miejsc pracy. Warto wspomnieć o Arabii Saudyjskiej, która rozważa przyjęcie ambitnego programu jądrowego. Zapotrzebowanie na energię w Arabii Saudyjskiej gwałtownie rośnie: dzisiaj ten kraj produkuje energię elektryczną spalając 100 mln baryłek ropy dziennie. Warto również powiedzieć o Turcji, która niedawno wybrała reaktor ATMEA zaprojektowany wspólnie przez Arevę i MHI.

Autor: Dariusz Ciepiela
Źródło: WNP.PL


 

Kalendarz wydarzeń

Mon Tue Wed Thu Fri Sat San
    1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30
O portalu | Korzystanie z serwisu | Kontakt w sprawie partnerstwa | Zastrzeżenia prawne

Wszystkie materiały są objęte prawem autorskim. Przedruk, powielanie, dystrybucja lub w innej, jakiejkolwiek formie, przetwarzanie, bez zgody Wydawcy jest zabroniony. Działania wbrew powyższym zapisom skutkują odpowiedzialnością karną wynikającą z prawa autorskiego i praw pokrewnych.
Copyright © 2010-2016 by elektrownia-jadrowa.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.